
W 2017 r. zaprojektowałem grafikę urodzinową dla znajomych sióstr bliźniaczek Agnieszki i Marii widoczną w nagłówku artykułu. Grafiki zostały oprawione w ramki, opatrzone datą i wiszą dotąd na ścianach. Projekt wydawał mi się na tyle zabawny, że postanowiłem użyć go jako nadruk na koszulkach i gadżetach, które sprzedawałem na swoich stronach pod różnymi szyldami (obecnie wzór jest dostępny w nowym SKLEPIE).

Przez okres kilku lat grafika została mi skradziona lub splagiatowana w całości lub części około 50 razy, licząc tylko te przypadki, które zindeksowały wyszukiwarki. To istny rekordzista wśród moich projektów. Pomysł graficzny, choć niezbyt finezyjny w kształtach jest oryginalny, ale to szczególnie hasło cieszyło się największą „popularnością”, czyli „NIE UCIEKNIESZ! MASZ ZADYSZKĘ I ZA SOBĄ CZWARTĄ DYSZKĘ!”. Nie przeszkadzało plagiatorom (to taki eufemizm dla złodziei), że hasło bez grafiki traci zabawny charakter i nabiera pejoratywnego wydźwięku. No cóż…
Wzór graficzny powielany był przez świadomych lub nieświadomych plagiatorów na koszulkach, kubkach, butelkach, podkładkach, piersiówkach, skrzyneczkach drewnianych, świecach, tortach, a nawet jadalnych nadrukach na słodkości. Projekt był czasem celowo zniekształcany, zapewne z powodu naiwnej wiary, iż stanie się magicznie czyjąś własnością. Najczęściej jednak grafika była po prostu skopiowana w mniej lub bardziej udolny sposób.
Beztroscy złodzieje schwytani na gorącym uczynku reprezentowali przeróżne postawy. Jedni uprzejmie przepraszali, drudzy cichutko usuwali dowody, milcząc jak zaklęci, a trzeci walczyli do upadłego o „swoje” i ci byli najbardziej męczący. Wszelkie twierdzenia przyłapanych na kradzieży mojego projektu o ich rzekomym autorstwie lub jednoczesnym tworzeniu były całkowicie absurdalne i niedorzeczne. Dlatego postanowiłem poświadczyć autorstwo projektu notarialnie, aby mieć argument zamykający jałowe dyskusje z plagiatorami.
Najskuteczniejszym rozwiązaniem byłoby zastrzeżenie projektu jako wzoru przemysłowego, jednak koszty to około 1000 zł i jest to teoretycznie zupełnie zbędne, ponieważ twórczość wystarczająco chroni ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Art. 1 pkt 4 wyraźnie określa, iż ochrona przysługuje twórcy niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności. Inaczej byłbym zmuszony zastrzegać każdy nowy projekt (mam ich kilkaset), co i tak nie ustrzegłoby mnie przed plagiatami. I tutaj właśnie poświadczenie notarialne jest zdecydowanie mniej kosztowne, a tworzy pewną formę zabezpieczenia.
Nadmienię, iż zgodnie z art. 116 i 117 wspomnianej ustawy, naruszenie praw autorskich i majątkowych jest przestępstwem ściganym z urzędu, za które grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub jej pozbawienia. Ponadto na podstawie art. 78 i 79 ustawy mogę żądać zadośćuczynienia i odszkodowania oraz wydania osiągniętych korzyści z popełnienia plagiatu. Moje projekty to mała, popkulturowa sztuka użytkowa, ale chronią ją wielkie prawa własności, będące świętością dla uczciwego człowieka.
Jako kropka na „i” garść przykładów radosnej „twórczości” plagiatorów. Ponoć jak kradną, to tylko dobre projekty. ; )




